Moskwa w jeden dzień?!

 

TAK WIEM, TO KOMPLETNE SZALEŃSTWO

Tym bardziej, że na dużo mniejsze miasta typu Barcelona czy Lizbona i tym podobne poświęcaliśmy dużo więcej dni… Ale czasem jak się nie ma czasu lub wyjścia, warto chociaż dotknąć czubka wielkiej góry, żeby zobaczyć czy warto wrócić tu kiedyś na dłużej. W przypadku Moskwy naszym zdaniem warto i kiedyś na pewno wrócimy, mimo, że to miasto wydało nam się jednak najmniej rosyjskie ze wszystkich kilkudziesięciu, które odwiedziliśmy. Było bardziej zachodnio niż wschodnio, a zachowane tradycje wydawały nam się sztuczne jak nastrzykane botoksem Moskwianki.

Umówmy się od razu, jeśli chcemy zobaczyć prawdziwą Rosję, to na pewno nie w stolicy. Jeśli zaś chcemy zwiedzić samą stolicę, to zarezerwujmy sobie minimum tydzień, bo miasto jest przeogromne, przepiękne i na prawdę jest tu dużo niebywałych rzeczy do zobaczenia. W końcu jest to największe miasto Rosji! ba nawet Europy i to w największym państwie na świecie.

Co jeśli jednak mamy tylko jeden dzień? Na pewno kluczem jest zobaczenie najważniejszych atrakcji jednak z zewnątrz, bez dokładnego eksplorowania wnętrz, muzeów czy atrakcji, w których wnętrzach możemy utknąć. Trzeba także odpuścić zakupy i przede wszystkim jak najlepiej rozplanować sobie ten jeden dzień.

CO WARTO ZOBACZYĆ W MOSKWIE W JEDEN DZIEŃ?

Plac Czerwony czyli serce Moskwy, najbardziej rozpoznawalna i najstarsza atrakcja stolicy znajdująca się na Starym Mieście stolicy. Mało tego wokół znajdują się inne główne atrakcje, które oszczędzą nam czas na przemieszczanie się po Moskwie i szukanie następnych. Znajduje się na Wzgórzu Borowickim, którego nazwa pochodzi od lasów, które je niegdyś porastały. W 1991 roku plac został wpisany na Listę dziedzictwa UNESCO. Tutaj warto przyjechać na początku i to jak najraniej, żeby uniknąć pielgrzymek turystów i tłoku w metrze.

Wstęp na Plac jest bezpłatny, ale trzeba przejść przez bramki, poddać się kontroli, jak na lotnisku. Planując zwiedzanie warto pamiętać o tym, że często na Placu Czerwonym odbywają przeróżne manifestacje, święta, defilady czy koncerty, głównie w weekend, ale nie tylko, co utrudnia zwiedzanie i nie zawsze wszystkie atrakcje są dostępne. Jeśli mamy wyboru konkretny dzień na zwiedzanie Moskwy dobrze byłoby dowiedzieć się czy akurat tego dnia nie ma przewidzianej jakiejś imprezy.

Sobór Wasyla Błogosławionego – najbardziej znana świątynia w Moskwie z cebulowymi kolorowymi kopułami, a właściwie jej symbol. Jest naprawdę piękna, niestety wokół niej dosłownie przepychają się tłumy turystów. W środku znajduje się filia Muzeum Historycznego. Tylko czy będąc w Moskwie jeden dzień warto zwiedzać muzea? Środek tej katedry, to ważny punkt ale raczej przy dłuższym pobycie.

Kreml – Przewodniki głoszą, ze jest to serce Moskwy i koniecznie trzeba go zobaczyć. W jeden dzień z zewnątrz nawet nie da się go ominąć, bo jest ogromny i robi wrażenie. Natomiast zwiedzanie jego wnętrza to jednak propozycja dla koneserów.

Zbrojownia Kremlowska – to atrakcja znajdująca się na Placu Czerwonym, ale żeby wejść do każdej atrakcji w jednej dzień, jest czasowo niewykonalne i niestety trzeba odpuścić. Jeśli się na nie zdecydujemy warto kupić bilety wcześniej online, by nie tracić czasu w kolejkach. Miejsce to nawiązuje do dawnych zbrojowni carów rosyjskich, ugina się od złota i jest inaczej mówiąc Skarbcem.

GUM (Gławnyj Uniwiermag, Główny Dom Towarowy) Ze względu na lokalizację na Placu Czerwonym oraz na ilość najbardziej ekskluzywnych marek świata ceny są kosmiczne, ale my na zwiedzanie mamy jeden dzień, także zakupy odpadają. Warto tu zajrzeć chociaż na chwilę, żeby zobaczyć wnętrze przepięknej galerii wbudowanej jeszcze w XIX wieku. Tym bardziej, że znajduje się obok wejścia na Plac Czerwony.

Mauzoleum Lenina – warto wiedzieć, który to budynek, ale czy warto marnować jeden dzień w Moskwie by go zwiedzać? No cóż, każdy musi ocenić sam, czy oglądanie zabalsamowanych zwłok tego gościa jest warte naszego czasu. Jeśli już się zdecydujesz, pamiętaj o wcześniejszej rezerwacji biletu oraz konieczności odstania swojej kolejności w długiej kolejce.

Teatr Bolszoj – znajduje się niedaleko Kremla, jest to okazały budynek i jeśli mamy możliwość zabawić w Moskwie dłużej warto wybrać się na jakąś sztukę.

Arbat jest to jedna z najsławniejszych i najstarszych ulic moskiewskich o długości ponad 1km. Dawniej była głównym szlakiem handlowym, obecnie przerobiona na deptak. (Nie mylić z ulicą Novy Arbat to zupełnie inna bajka! Chodzi o ten Stary Arbat) To taka La Rambla jak w Barcelonie, to taki must see, zwłaszcza jeśli mamy tylko jeden dzień by poczuć moskiewski klimat. Arbat swoją sławę zawdzięcza sztuce ulicznej i licznym artystom prezentującym swoją sztukę, namacalną, słyszalną, wzrokową, jaką tylko chcesz. Dzieje się tu na prawdę wiele.

Ludzie tańczą przeróżne tańce, ćwiczą jogę, śpiewają, grają na przeróżnych instrumentach, malują karykatury, portrety i krajobrazy, rzeźbią i wyprawiają cuda na kiju. Mnóstwo tu przebierańców, od reklamowych maskotek po historyczne kostiumy z różnych epok. Jest tu także ogromny wybór pamiątek do kupienia, mnóstwo restauracji z kuchnią nie tylko stricte rosyjską, ale typową dla Rosji: gruzińską, armeńską, ormiańską, chińską, po prostu kuchnia z całego świata, do koloru do wyboru, a wiele w całkiem przystępnych cenach.

Muzeum Wódki – jeśli szybko ogarniecie atrakcje Placu Czerwonego to warto zobaczyć coś zupełnie innego niż świątynie i zabytki. A jednak nie ma co się oszukiwać ten trunek mocno się z Rosją kojarzy 🙂 Ciekawostką i ulubionym punktem zwiedzania przez turystów jest oczywiście degustacja różnych gatunków w cenie biletu.

Wzgórza Worbiowe – piękny widok na panoramę Moskwy i rzekę przez nią przepływającą… też Moskwę. Można wspiąć się na wzgórze o własnych nogach, ale też fajną atrakcją jest kolejka, z której rozpościerają się przepiękne widoki. Warto tu się wybrać nie tylko w dzień, ale także na koniec dnia, po zachodzie słońca i zobaczyć stąd stolicę Rosji nocą.

Moskwę trzeba zobaczyć nocą! Moskwa wygląda tak samo pięknie w dzień jak i w nocy, może nie przebije okrzykniętej przez nas jednogłośnie Barcelony, jako miasta najpiękniejszego jakie widzieliśmy do tej pory, może wcześniej będzie Lizbona, Dubrownik, może nawet rosyjski Kazań… ale jest na pewno wysoko na naszej liście. Kwestia gustu.

GDZIE I CO JEŚĆ W MOSKWIE?

Sieciówka Cafe MuMu – rozpoznacie ją po… krowie stojącej przed wejściem. Polecamy, gdyż jest tanio, bardzo smacznie, a wybór jest ogromny i każdy znajdzie coś dla siebie. Restauracja posiada w swojej ofercie domową kuchnię, głównie rosyjską, ale także desery i dobrą kawę. Można ją porównać z Puzatą (UKR)/Pyzatą (PL) Chatą.

Pirosmani na ulicy Stary Arbat – przypadkowa restauracja gruzińska, która okazała się strzałem w dziesiątkę i którą szczerze możemy polecić. Cenowo i smakowo. Byliśmy już tak głodni, zmęczeni zwiedzaniem i upałem, że siedliśmy w pierwszym lepszym miejscu, a że jesteśmy fanami gruzińskiego jedzenia i wina to tym bardziej. Rzuciliśmy się na jedzenie jak wygłodniałe hieny, a że na prawdę było pysznie nie zrobiliśmy żadnego zdjęcia. Kiedy tylko jesteśmy na wschodzie tym łatwiej o prawdziwą cudowną kuchnię z tego państwa. Piliśmy oranżady, które smakują nam wszystkie bez wyjątku. Jedliśmy oczywiście chinkali, chaczapuri, szaszłyki, gruzińskie pasty. Wszystko było pyszne i na deser nie mieliśmy siły.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

ZWIEDZANIE MOSKWY TO UDRĘKA

Po pierwsze nie należy w ogóle myśleć o zwiedzaniu tego miasta autem. Moskwa potwierdza, że wszystkie filmy na YouTube, czy historie o tym co się dzieje na ulicach Rosji to prawda. Rosyjscy kierowcy to piraci drogowi, którzy wszelkie zasady i przepisy mają za nic. W Moskwie na ulicach jest bardzo niebezpiecznie, drugie tak dramatyczne miasto w Rosji po którym jeździliśmy to Ułan Ude ( ale to miasto zasługuje na osobny wpis, który uzupełnię) To nie są historie wyssane z palca, fotomontaże czy mity. To się tu dzieje na prawdę i my to przeżyliśmy na własnej skórze. W sumie można tak zaliczyć ekstremalną przygodę i pierwszą atrakcję w Moskwie. Zobaczyć, czy usłyszeć o rosyjskich kierowcach to jedno, a jeździć z nimi po tym mieście to drugie. Dojazd do atrakcji w korkach, zatłoczone parkingi i jazda autem po Moskwie to dramat.

Najlepszym pomysłem na zwiedzanie Moskwy jest metro, gdyż jest ono świetnie skomunikowane. Jak nawet nie ma stacji metra w zasięgu wzroku, co chwilę jeżdżą autobusy, trolejbusy, tramwaje i taksówki. Metrem od razu zaliczamy jedną z największych i najpiękniejszych atrakcji miasta. Metro jest niesamowite i robi wrażenie. Niestety w godzinach szczytu też jest mocno zatłoczone. Mieliśmy sytuację, w której nie wszyscy się do niego zmieścili. A w środku wiadomo ludzie ściśnięci jak sardynki w puszce. Każda stacja jest wyjątkowa i pięknie przyozdobiona. Niestety jest zakaz filmowania i fotografowania, który wynika z drugiej, militarnej funkcji metra, które może służyć jako schron, stąd mało mamy materiału. Warto nawet zabłądzić by odkryć oryginalne stacje. Spotkać więcej tubylców niż turystów. No i zobaczyć prawdziwe faszyn from raszyn. Dres jest mundurem narodowym Rosjan. To następna atrakcja, która nierzadko bawi do łez i poprawia humor.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

LUDZIE W MOSKWIE

Pod względem liczebności ludności jest to drugie największe miasto w Europie zaraz po Stambule. A może już największe, każda statystyka mówi co innego i podaje inne wartości. Mieszka tu na pewno ponad 12 mln ludzi, cała aglomeracja liczy ponad 17 mln, dodajmy do tego jeszcze miliony turystów… Głównie “ulubionych” przez Rosjan “Kitańców”. Mowa oczywiście o Azjatach, którzy są najgorszym typem turysty na świecie. W praktycznie każdej dłuższej rozmowie z Rosjanami, sami poruszają temat “Kitańców”, zawsze w ten sposób ich określając.

Mimo, iż są oni dźwignią turystyki rosyjskiej to jednak ich masowe podróżowanie jest dla Rosjan bardzo uciążliwe. Nie chcę straszyć, ale w Rosji jest ich rzeczywiście więcej niż zazwyczaj w turystycznych miejscach, w innych częściach Europy czy świata. Dużooo więcej. Od pobytu w Moskwie rozumiem niechęć Rosjan do tej nacji. Nigdy mi specjalnie nie przeszkadzali, ale w Rosji zaczęli mi działać na nerwy. Dla tych ludzi nie istnieją kolejki do zdjęcia, kultura osobista i szacunek do miejsca w którym się znajdują, nie mówiąc o szacunku do innych turystów. Są rozdarci, nieogarnięci życiowo, brudzą i nie rozumieją co się do nich mówi. Uczą cierpliwości jednym słowem, nigdzie tak jak w Rosji.

Dla mnie Moskwa to ludzie. Nie zabytki, majestatyczne budowle, nowoczesne drapacze chmur. Największe wrażenie robi ilość ludzi. Wyobraź sobie, że połowa Polaków mieszka w jednym mieście. Najbardziej odczuć można to w metrze, które każdego dnia przewozi ok. 9 mln ludzi… Jest ono największe jakie widziałam w życiu, a kilka widziałam. Pierwszy raz jechałam metrem w Londynie, w liceum. Pamiętam jak robiliśmy sobie zdjęcia, chyba każdy z klasy jechał nim pierwszy raz. Potem metra w Portugalii i Hiszpanii.

Moskiewskie metro robi wrażenie, ale nie chodzi tu o jego wielkość czy piękno. Widok wylewających się tłumów z metra, przypomina efekt po włożeniu kija w mrowisko. Podjeżdża pociąg, towarzyszy mu huk, świst, silny powiew wiatru. Drzwi się otwierają i ludzie jak mrówki wysypują się na peron i idą tak szybko, że od razu widać kto jest tutejszy, a kto przyjezdny, niektórzy biegną. Kto pierwszy do ruchomych schodów, bo tu następuje wyhamowanie, schody są wąskie nie to co peron czy korytarze.

Mrówki wchodzą jedna na drugą, lub tylko depczą sobie po piętach. Ścigają się, żeby jak najszybciej wydostać się na powierzchnię. Jeśli nie chcesz zostać stratowany, pamiętaj! Po prawej stronie, stoisz schodek w schodek z innymi i wyjeżdżasz w ciasnocie i w zwolnionym tempie na ziemię. Lewa strona jest dla sprinterów, którzy ścigają się z czasem i nie wybaczają gapom. W Moskwie to wielkomiejskie życie w pędzie, ciągłym biegu jest bardzo uwypuklone. Cały czas widać kogoś kto gdzieś się śpieszy. Wolno chodzą głównie turyści.

Twarze w Moskwie to też fascynująca kwestia. Mieszka tu wiele narodowości, typowe jasne rosyjskie twarze widać tak często jak azjatyckie oraz mieszane. Uroda Rosjanek robi na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Lubię na nie patrzeć. Słowianki, naturalne, piękne. Te młode i te dojrzałe pięknie się starzejące. Niektóre to wybitne piękności. Niestety jest też wiele, które przesadzają ze swoim image. Takich modystek jak w Moskwie nie widziałam nigdzie indziej. Wyzywające stroje, może często interesujące, czasem dziwaczne, czasem szpecące, czasem mocno zastanawiające…

Czy jest im wygodnie i jak one dają radę się w tym poruszać i ścigać z innymi w metrze? Jest upał i nie wierzę, że w lateksie czy welurowym dresie jest komuś wygodnie. Nie wierzę też, że wygodnie jest chodzić kobiecie w szpilkach, które mają więcej niż 6 cm. Poza tym tony makijażu, głównie puder i ostra szminka. Rzęsy za długie, które idą przed właścicielką, przesadnie sztuczne. Nie mam nic do przyozdabiania, makijażu czy lubowaniu się w podążaniu za modą, ale wszystko w granicach rozsądku. Rzęsy już dawno straciły swój rozsądek, przestały upiększać, zaczęły szpecić.

W Moskwie ludzie za szybko się poruszają, nie mają czasu na opowieści. Nie dają szansy się poznać. Odnoszę wrażenie, że są oni sami są przytłoczeni wielkością tego miasta, zmęczeni hałasem, turystami, wyścigiem z czasem i całym tym blichtrem. Pod tym względem Moskwa nam się nie spodobała, choć jednocześnie uważamy, że jest to przepiękne miasto, które warto odwiedzić. Kluczem do sukcesu jest nastawienie psychiczne, że łatwo nie będzie i uzbrojenie się w cierpliwość.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

PODSUMOWUJĄC

Nasza rada, z naszego doświadczenia jest taka: jeśli chcesz wybrać się do Moskwy czy do innego wielkiego miasta i na prawdę je poznać i zwiedzić, nie planuj nic więcej. Zaplanuj intensywny tydzień, zwiedzając po kolei w każdej części miasta atrakcje, które Cię interesują. Im więcej czasu tym le

piej i tym więcej czasu na kontemplowanie i nieplanowane komplikacje czy kolejki.

Pamiętajmy jednak, że Moskwa jest ogromna, przypomina bardziej zachodnie wielkie miasta i ze wschodem ma mało wspólnego. Prawdziwe rosyjskie oblicze możemy poznać im bardziej będziemy oddalać się od Moskwy w stronę Azji. Po kwintesencję Rosji, po spijanie śmietanki musimy udać się głębiej, tysiące kilometrów dalej, przekroczyć Ural, wjechać do Syberii i tam dopiero poznamy prawdziwe uroki Rosji, najpiękniejsze krajobrazy, fantastycznych ludzi, którzy zaczepią nas nawet jak my będziemy zmęczeni…

Rosjan którzy będą pomagać nam nie pytając nas o zdanie, niektórzy będą pilnować kampera, kiedy zapomnimy go zamknąć, wymienią żarówkę, żebyśmy nie dostali mandatu, którzy powiedzą gdzie zrobić zakupy, żeby nie przepłacać, którzy zawiozą nas do restauracji, jak będziemy głodni. Będą potem tacy, którzy wezmą nas do swojego domu, zrobią nam najpyszniejszy rosyjski borszcz i przenocują mimo, że dopiero się poznaliśmy… Rosyjskiego nigdy się nie uczyliśmy, poznawaliśmy go stopniowo jeżdżąc na wschód, oni polskiego nie znali w ogóle, a mimo to przegadaliśmy razem całą noc, znaleźliśmy wspólny język, rozmawialiśmy jak starzy przyjaciele o życiu, o wszystkim. Będą tacy którzy nas pokochają, tak jak my pokochaliśmy ich. To wszystko wydarzy się na Syberii, nie w Moskwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CZEŚĆ

Jest nam niezmiernie miło, że do nas zawitałeś.
Zostaw po sobie ślad.
Napisz komentarz i subskrybuj nasze social media.
Dzięki!

%d bloggers like this: