Na dziko, ale bezpiecznie – 10 zasad, które pomogą Ci uniknąć katastrofy!

1. Działaj za dnia.

Zabawne, że sami o tym piszemy, nie przestrzegając tego punktu. Czasami jedziemy cały dzień i wiadomo jak wychodzi. A to zakupy, a to siku, a to papu i nagle robi się ciemno jak, wiecie gdzie. W nocy na dziko oświetlenia często nie ma i jest dwa razy trudniej, a wszystko wydaje się dwa razy straszniejsze. Nocą ciężko zrobić rekonesans, czyli ocenić bezpieczeństwo miejscówki, a to jest jednak istotne. Więcej o tym dowiesz się czytając ostatni punkt. Poza tym szanse na uszkodzenie auta rosną także dwukrotnie. A bezpieczeństwo, to nie tylko potencjalni złodzieje, ale także cała ekipa, a do niej zalicza się nasz domek na kółkach, namiot, przyczepa. O tym, co może pomóc w ciemnościach poczytasz tutaj (klik!) Za dnia jest na prawdę łatwiej, bezpieczniej i mniej stresogennie. Często zdarza się, że nasze wymarzone, cudne, dzikie miejsce okazuje się zajęte, lub nawet przeludnione. Czasem jest już tylko na mapie, a my całujemy… kłódkę i możemy je obejrzeć jedynie zza krat.

2. Daj sobie zapas czasu.

Zanim padniesz ze zmęczenia po wielogodzinnej trasie, lub jeśli noclegu trzeba będzie szukać od nowa. Czasem lepiej zacząć wcześnie szukać miejsca na nockę i rano ruszyć wypoczętym, niż szlajać się po nocy.  W zmęczeniu, w ciemnościach, czy na głodzie szukać alternatywy. Lepiej przyjechać wcześniej, by móc ocenić, czy miejsce w ogóle nadaje się na nocleg. Dla nas ważnym aspektem w szukaniu miejsc, oprócz bezpieczeństwa, jest jego piękno, gdyż w całym naszym spaniu na dziko, piorytetem jest przebywanie w wyjątkowych okolicznościach przyrody. Zresztą nie bez powodu czytasz ten artykuł i Tobie tego tłumaczyć nie trzeba. Znalezienie ładnego miejsca na biwak to +100 do lepszego samopoczucia podczas podróży. Niestety coraz częściej zdarza nam się, że popularne aplikacje z miejscami noclegowymi bardzo nas rozczarowują, nie spełniają naszych oczekiwań, dlatego mamy do nich coraz mniejsze zaufanie. O tym jak szukamy miejsc do spania na dziko przeczytasz w tym wpisie (klik!)

3. Omijaj szerokim łukiem parkingi na stacjach benzynowych.

Z racji tego, że za dużo się tam dzieje i są czynne przez całą dobę. Nigdy nie wiesz, kto na ten parking przyjedzie, ani na jaki pomysł wpadnie, gdy Ty wpadniesz w objęcia Morfeusza. Zresztą ciężko się wyspać na stacji benzynowej, zwykle są one położone przy ruchliwych ulicach. Im mniej ludzi, im większa dzicz, tym lepiej. Z naszego doświadczenia takie miejsca są najlepsze, ale żeby się nie rozczarować warto przeczytać o plusach i minusach spania na dziko (klik!). 

4. Nałóż czapkę niewidkę.

Nie kuś, nie chwal się co masz i ile masz. Lansowanie się na dziko odpada. Nie zostawiaj cennych przedmiotów na wierzchu. Pamiętaj, że przez szybę też widać drogocenne rzeczy. Wsiadanie z wypasionym laptopem, równie wypasioną lustrzanką, srajfonem czy obwieszenie się markowymi ciuchami, może dawać Ci poczucie co to nie Ty, ale daje ono podobne poczucie innym…

Że jest co kraść, skoro tak się obnosisz.

Wsiadanie do kampera z torebką od Prady, może sprawić, że nie zaimponujesz innym lecz wzbudzisz ciekawość ile gotówki mieści takie cudo. Nie będzie mógł spać w nocy dopóki tego nie sprawdzi i znajdzie ją nawet jeśli Ty będziesz spać z Pradą pod poduszką… Takie teraz są sposoby. Nie kuś losu. Jeśli ktoś będzie miał zobaczyć w Tobie wartościową osobę, zobaczy ją nawet jak będziesz ubrany(a) w worek na kartofle i będziesz pracować na najtańszym sprzęcie marki no name.

5. Zabezpiecz swoje rzeczy na noc.

To nie tak jak na kempingu, na noc najlepiej schować grilla, krzesełka i stolik oraz wszystkie te rzeczy, które będą Ci jeszcze potrzebne w życiu, podróży, albo po których będziesz płakać.
A! Wiadomo w nocy rosa, na dziko jest błotko, na plaży dużo piachu ale buty lepiej też schowaj. Dzikie i niedzikie psy uwielbiają podkradać i bawić się butami. Dużo o tym wiemy… Każde z nas straciło w ten sposób ja fajnego prawego, Daniel ulubionego lewego, oba w Turcji…

6. Uważaj na dzikie zwierzęta.

Dobrze jest wiedzieć co grasuje w danym miejscu.
Jeśli niedźwiedzie, warto trzymać śmieci w środku lub na drzewie, oby jak najdalej od siebie i warto mieć pod ręką petardy hukowe, tak na wszelki. Jeśli wilk, nie próbuj uciekać, tylko cały czas idź… Jeśli skropiony, ważne żeby uważać jak ponosimy kamienie. Lisy, dzikie psy i koty, nie zostawiaj grilla z jedzeniem bez opieki bo to też złodzieje jedzenia. Dziki, miej oczy dookoła głowy, one mogą zaatakować bez orientu. Jeśli jedziesz w jakieś mega egzotyczne miejsce, z mega egzotycznymi zwierzętami to najlepiej poczytać, jak z którym postępować. Metoda ponadczasowa na większość żyjątek jest jednak taka, że boją się one hałasu i czasem trzeba go wywoływać z premedytacją. 

7. Podmycia, podmuchy wiatru i słońce

Warto jest sprawdzać pogodę i wyobrazić sobie czy na dane miejsce byśmy wjechali, jeśli byłoby po deszczu. Może mieć to bardzo duże znaczenie przy wyjeździe, jak załamie się pogoda. Jeśli stajemy na plaży, warto wziąć pod uwagę przypływy.

Co do wiatrów… tak jak woda jest to żywioł, który potrafi być nieobliczalny…. w stratach. Warto o tym pamiętać, jeśli zostawiamy rozłożoną markizę lub akcesoria przed kamperem. Pomijając takie oczywistości, jak sprawdzanie pogody, która nigdy na 100% przewidziana nie jest, zostawianie rozłożonej markizy, stolików, krzesełek itd. na własną odpowiedzialność… To teraz tak z własnego doświadczenia. Pewnego dnia, w pięknej słonecznej, bezwietrznej Kapadocji wyrwało nam markizę. Kurtyna. Taki jest wiatr nie ma go cały dzień, pojawia się na minutę, by wprawić nas w osłupienie i zagospodarować Danielowi cały następny dzień na naprawę zniszczeń. 

Słońce niekoniecznie w ciepłych krajach, może równie dobrze palić w krajach zimnych i może nam wypalić dziurę lub spowodować pożar. My taką dziurę posiadamy, więc ostrzegamy. Otóż zajęci pogadanką przed kamperem, z bardzo intersującymi ludźmi, w nawet nie jakimś wielkim tureckim upale, ot zwykły majowy dzień, dorobiliśmy się pamiątki z Turcji. Trochę wynikało to z naszego zapomnienia z arcyciekawymi ludźmi, troszkę z naszych dobrych chęci życia w zdrowiu i duchu zero waste, eko czy jak tam to się teraz modnie nazywa. Warto pamiętać o połączeniu słońca i szkła, bo daje ono super mocną soczewkę i momentalnie wypala dziurę, a nie pilnowane może doprowadzić nawet do zapłonu. Całe szczęście wyposażyliśmy naszego Groszka w czujniki dla pewności i głośny pisk w porę temu zapobiegł. Ufff. Więcej o czujnikach przeczytasz w punkcie 9.

8. Graj na czas i zainwestuj w sejf.

Pieniędzy nie trzyma się w aucie, gdy nas w nim nie ma. Koniec i kropka. Jeśli już jesteśmy zmuszeni do posiadania większej ilości gotówki, bo jesteśmy w totalnej dziczy, lub miejscu gdzie nie słyszeli o terminalach i bankomatach, to należy ją trzymać w różnych miejscach i to na tyle pomysłowych, że zanim ktoś inny je znajdzie, będzie musiał się natrudzić, a my do tej pory wrócimy 🙂 albo ktoś nakryje włamywacza. Najlepiej korzystać z karty, my używamy Revolut, gdyż działa ona bez problemu we wszystkich krajach, które odwiedzamy i ma korzystne przewalutowanie.

Zainwestuj w sejf. Nie po to żeby trzymać tam pieniądze, ale cenne przedmioty, których nie chcesz zawsze zabierać ze sobą. Karty pamięci, sprzęt fotograficzny, biżuterię itp. Ważne, żeby sejf był przytwierdzony na stałe do podłogi, sufitu czy ściany. W mało oczywistym miejscu, najlepiej trudno dostępnym. Chodzi o to, żeby ciężko go było otworzyć, ale też zabrać ze sobą. Cenne rzeczy warto też przechowywać w metalowych skrzyniach.

9. Czujnik narkogazów, gazów i czadu to podstawowe wyposażenie kampera.

A nawet obowiązek, bo czasem w zapomnieniu możemy zrobić krzywdę, nie tylko sobie ale też komuś, kto przebywa w pobliżu. Istnieją także nieszczęśliwe zbiegi okoliczności i lepiej mieć niż potem żałować. To samo tyczy się ludzi o lepkich rączkach, którzy wykorzystują gazy usypiające, by pozbawić nas cennych przedmiotów. To nie są jakieś bardzo kosztowne urządzenia, ale z doświadczenia wiemy, że bardzo czułe i szalenie przydatne. O dodatkowym wyposażeniu dowiesz się z vloga z przygotowań do vanlife.

10. Dobra pamięć i dodatkowe zabezpieczenia.

Warto, a nawet trzeba sprawdzać po dwa razy, a jeśli trzeba to do skutku, czy zostawiając kampera, przyczepę, auto, wszystkie okna i drzwi są pozamykane. Nam się to zdarzyło klikukrotnie…. i życzę wszystkim Wam czytającym, byście trafili na takich ludzi my (Jacy są Rosjanie?) Jeśli nie będziecie mieli tyle szczęścia co my, może być różnie. Lepiej nie ryzykować, dlatego uczulam, przezorny zawsze ubezpieczony. 

Dodatkowe zabezpieczenia, to takie, które są przeznaczone do konkretnego modelu sprzętu, ale także, takie które odpowiadają naszym konkretnym obawom czy potrzebom. Nie chodzi o to, by obładować się wszystkimi dostępnymi zbrojeniami i utrudniać sobie podróż, bo opcji jest wiele. Niektóre są nieporęczne, długo się je mocuje i jeszcze dłużej rozbraja, co skutecznie może uprzykrzyć nam podróż. Np. nie jestem zwolenniczką wożenia grubego łańcucha łączącego drzwi kierowcy z drzwiami pasażera, bo oprócz tego są inne wejścia … a łańcuch ciężki, zajmuje dużo miejsca, może uszkodzić drzwi w środku, jest upierdliwy i nieprzyjemnie się z nim jeździ.

W starych autach, typu nasz Groszek, warto zainwestować w alarm, którego na wyposażeniu najczęściej nie ma. Czasem wystarczy rozejrzeć się wokół, zrobić rekonesans, a nawet lepiej przeparkować. Czasem miejsce z nami w środku może być bezpieczne, ale niekoniecznie gdy nas w nim nie ma i odwrotnie.

Coraz częściej spotykam się z karawaningowcami, którzy mówią o przeczuciu. Warto dopuszczać do siebie wewnętrzy głos, który często podpowiada nam potencjalne zagrożenie ( Ja miewam go w nocy na stacjach benzynowych i parkingach postojowych na trasach. Wolę stanąć na totalnym pustkowiu, niż tam gdzie kręci się przynajmniej jeden gostek spod ciemnej gwiazdy). Warto korzystać z doświadczenia ludzi, którzy z niejednego pieca chleb jedli i wypytać, co im się sprawdziło, a co nie. Warto też być na czasie. Pomysłowość osób lubiących cudzą własną jest na prawdę imponująca, ale też co jakiś czas, na nowe rozwiązania wpadają Ci od zabezpieczeń. Wiele historii usłyszeliśmy o ludzi, którzy podróżują w podobny sposób, wiele naszych obaw i rozterek co do bezpieczeństwa, zweryfikowaliśmy i wiele pomysłów, pr

zyszło nam do głowy po prostu najzwyczajniej w świecie podczas rozmów z podróżnikami z różnych stron świata. 

I taki gratis dla wytrwałych, czyli czytających do końca 🙂

11. Nie mów nikomu.

Tak na wszelki… Są ludzie i ludzie. Zostaw coś dla siebie. Jakieś zabezpieczenie, o którym wiesz tylko Ty, którego nie widać. Nigdy nie wiesz, gdzie twoja informacja trafi, jak wypowiesz ją na głos…  Taka niespodzianka, dla złodzieja, taki gratisik. Gra jest warta świeczki i w tym wypadku, nawet w towarzystwie warto mieć jakąś tajemnicę… 

Aldona

1 myśl na “Na dziko, ale bezpiecznie – 10 zasad, które pomogą Ci uniknąć katastrofy!”

Leave a Reply